Przygoda ze sportem psich zaprzęgów swoimi korzeniami sięga roku 2003 i absolutnego przypadku – przygarnięcia włóczącego się po osiedlu huskiego: Manu. Pół roku później w domu pojawia się drugi pies tej rasy i Waldemar Stawowczyk zaczyna treningi z czworonogami w podmiejskich lasach. Wszystkiego uczy się sam. W 2007 roku zawodnik podejmuje decyzję o zmianie rasy psów zaprzęgowych – z huskich przechodzi na psy grenlandzkie. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać. Już w 2008 roku dwa pierwsze grenlandy Stawowczyka – Shantu i Sayuk zdobywają ze swoim właścicielem debiutanckie złoto – Mistrzostwo Polski w Jakuszycach. Od tej pory medalowa passa nie ustaje, a stado Stawowczyka regularnie się powiększa by w roku 2011 osiągnąć liczebność dziewięciu psiejskich zawodników. To umożliwiło starty w dwóch klasach: C2 i D2. Od 10 lat maszer z bełchatowskiej kopalni nie zszedł z podium zarówno w randze mistrzostw Polski, Europy jak i Świata. Właśnie dlatego jego grenlandy – Shantu i Ulvar doczekały się w zaprzęgowym światku określenia: „dwa czarne diabły” – są waleczne, nieustępliwe i wyjątkowo skuteczne, nie dając na trasach szans swoim rywalom. Czwórka tworzona przez: Sagę, Kimmo, Vigo i Negira, choć wygląda na „łagodniejszą” również nie ustępuje rywalom w całej Europie.

Waldemar Stawowczyk to dwukrotny stypendysta Ministra Sportu i Turystyki, kilkukrotnie wyróżniony nagrodą starosty powiatu bełchatowskiego.

Prywatnie wielki ambasador swojej dyscypliny sportu. Uczestniczy w licznych spotkaniach z dziećmi i młodzieżą opowiadając nie tylko o wyścigach psich zaprzęgów, ale przede wszystkim starając się rozbudzić w słuchaczach chęci poszukania własnej życiowej pasji. Najmłodsze audytorium wyczula też na potrzebę odpowiedzialności niezbędnej do budowania prawidłowych relacji człowiek – pies.

Waldemar Stawowczyk wystartuje w Biegu Sierściucha, bowiem to właśnie od biegania z psami rozpoczęła się jego przygoda z psimi zaprzęgami.